Better than vampires / Co czytam, jak nie mam weny

hb

Published by: Spencer Hill Press

Pages: 281

Release date: October 18th 2011

Alex’s life kind of went to Hell – or, rather to the Underworld, – when she and her mother were attacked by a demon. Alex survived, but her mom wasn’t so lucky. But lucky isn’t what Alex considers herself when she is rescued by a group of Sentinels who take her to the Covenant – a place from which her mother had desperately tried to run away from. Her great comeback isn’t as happy as one would imagine – she is accused of abandoning her duty as a Sentinel. The management doesn’t want to let her continue her training. She would have been send back to where she came from if it wasn’t for Aiden – member of the search party responsible for rescuing her. And apparently Alex’s crush for what seemed like eternity. This is where Alex is completely confirmed that her life sucks. Again, she has to get used to life she had been living before her mother decided otherwise. She starts to remember just how much she used to love it until it was taken away from her. And just how dangerous it can be. For many various reasons.

Let’s just stop for a minute, okay? Just stop and wonder together at Jennifer Armentrout’s marvelous writing style. It’s ironic. It’s sarcastic. It’s so honest it’s just painful. It’s amazing. I love it. I really do. Just thought I would let you know. Thank you. We can proceed now.

Soooo… Back to Alex. I like her. She is pretty bad-ass and reckless and stubborn and sassy and witty and bad-tempered and sometimes she just reminds me of myself and the rest of the time I just wish I could be completely like her. She is also brave and strong and so very human that I simply come to understand her. Sometimes the book characters are flawless. Perfect. Ideal. They act like adults, even though they are not much older than me. It’s irritating. Alex is seventeen, so she is two years older, which is not much. I know people her age and they are just like her. Finally, I have found someone who acts just her age. She can be irresponsible and shallow as any girl her age would be. Sure, she has problems with boys – especially one of them – but, for gods sake, the fact that I don’t have them doesn’t mean than nobody around me does.

Sure. There is a bit of romance here. It is typical, young-adult book which isn’t supposed to be some great masterpiece. It simply is, and it is good and light and it’s nice to read it between two tougher books. Normally problems like boys would make me drop the book somewhere where the light of the day doesn’t come and never pick it up again, but there is something about this one that wakes my inner fangirl crawl her way out and start screaming “Kiss, kiss, kiss!”. And it is written by a girl who eyes any couple in her vision with disgust and condemnation. Call me shallow, but sometimes I just like to switch off and read something that doesn’t make my brain boil.

But… Have you ever read Vampire Academy? If not, there is no problem. But if you have, you will probably note manymanymanyMANY similarities in the Half-Blood (and in the whole Covenant series in general.) Alex is pretty much like Rose. Her relationship with Aiden is pretty much like Rose’s with Dimitri. The Covenant is pretty much like the Academy. So, yeah, it is very similar and I’m pretty sure that Richelle Mead was the first one to write her books. I don’t accuse Ms. Armentrout of plagiarism – gods forbid! I just say that it is very similar in more ways than one and it is hard not to notice it. But, honestly, Richelle Mead could be first, but I think I even like The Covenant series better. Alex is just like Rose without her obsession about her hips and boobs (and that one really irritated me.) And I’ve always liked demons better than vampires. They are more… climatic.

Summing up, once upon a time the girl that normally hides deep inside the hoyden I am on daily basis comes out and demands that I read a book like that. When this happens, I usually reach for Jen Armentrout’s books, because seriously, I just like easy style she writes in. I don’t only read as a reader, but also as a writer and sometimes I just catch up something. And her style of writing really inspired me. So, if you are girl – because I really doubt it that any guy would like it (although you can try, I do not forbid you to do so, just give you a friendly advice) – and you want to check out something light and easy, then the book is just for you.


Książka niewydana w Polsce (patrz: szczegóły oryginału jak u góry)

Życie Alex poszło do diabła – albo raczej do Hadesa – gdy ona i jej mama zostały zaatakowane przez demona. Alex przeżyła, ale jej mama nie miała tyle szczęścia. Chociaż szczęśliwa to nie określenie, jakiego dziewczyna użyłaby do opisania siebie, gdy grupa Strażników zabiera ją do siedziby Covenant – miejsca, z którego jej mama za wszelką cenę starała się uciec. Jej wielki powrót nie jest tak wesoły, jak można by to sobie wyobrazić – zostaje oskarżona o porzucenie swoich obowiązków Strażniczki. Zarząd nie chce pozwolić jej kontynuować treningu. Zostałaby odesłana tam, skąd przyszła, gdyby nie Aiden – członek ekipy poszukiwawczej odpowiedzialnej za uratowanie jej. I, przy okazji, obiekt westchnieć dziewczyny odkąd tylko pamięta. Wtedy Alex jest już przekonana, że jej życie jest do bani. Na nowo musi przyzwyczaić się do trybu, w jakim żyła, zanim jej mama zdecydowała inaczej. Zaczyna przypominać sobie, jak bardzo je kochała, zanim zostało jej to odebrane. I jak niebezpieczne potrafi być. Z wielu różnych powodów. 

Zatrzymajmy się na chwilkę, dobrze? Zatrzymajmy się i pozachwycajmy cudownym stylem Jennifer Armentrout. Jest ironiczny. Jest sarkastyczny. Jest tak szczery, że aż boli. Jest wspaniały. Kocham go. Naprawdę go kocham. Pomyślałam, że dam Wam znać, zanim przejdziemy dalej. Dziękuję. Możemy kontynuować. 

Więęęęęc… Wracając do Alex. Lubię ją. Jest lekkomyślna i uparta, i impertynencka, i dowcipna, i ma charakterek, i czasem przypomina mi mnie, a przez resztę czasu po prostu sprawia, że chcę być w stu procentach taka jak ona. Jest też odważna i silna, i tak bardzo ludzka, że aż trudno jej nie zrozumieć. Zdarza się, że bohaterowie książkowi są bez wad. Perfekcyjni. Idealni. Zachowują się jak dorośli, mimo, że tak naprawdę są niewiele starsi ode mnie. To irytujące. Alex ma siedemnaście lat, co czyni ją dwa lata starszą ode mnie, a to moim zdaniem naprawdę niewiele. Znam ludzi w jej wieku i są właściwie tacy sami jak ona. Nareszcie znalazłam kogoś, kto zachowuje się tak, jak na jej wiek przystało. Potrafi być nieodpowiedzialna i płytka, tak jak każda inna nastolatka. I sama się do tego przyznaje. Okay, ma problemy z chłopakami – a szczególnie z jednym – ale, na litość boską, to że ja ich nie mam, nie znaczy, że nikt inny na tej planecie też nie może ich mieć.

Dobra. Jest tam trochę romansidła. To typowa książka YA, która nie jest i nigdy nie miała być jakimś wielkim, wielopokolwniowym arcydziełem. Ona po prostu jest i jest łatwa, i lekka, i miło się ją czyta pomiędzy dwoma ciężdzymi tomiszczami. Normalnie problemy takie jak chłopcy zmusiłyby mnie do porzuceniu książki w najciemniejszym miejscu, jakie udałoby mi się znaleźć i nie tykania jej nawet końcem kija od miotły, ale coś w tej sprawia, że moja wewnętrzna fangirl wyłazi i zaczyna krzyczeć: “całus, całus, całus!” A pisze to dziewczyna, która spogląda na każdą mijaną parę z wyrzutem i potępnieniem w oczach. Możecie mnie uznać za płytką, ale czasami lubię po prostu wyłączyć się i przeczytać coś, co nie sprawia, że mój mózg zaczyna się gotować.

Ale… Czytał ktoś może Akademię Wampirów? Jeśli nie, to nie było pytania. Ale jeśli tak, pewnie zauważycie wielewielewielewieleWIELE podobieństw i nawiązań w Half-Blood (i generalnie w całej serii Covenant.) Alex jest całkiem jak Rose. Jej związek z Aidenem jest całkiem jak ten Rose z Dymitrem. A Covenant jest całkiem jak Akademia. Więc tak, podobieństw jest wiele, a ja jestem prawie pewna, że Richelle Mead napisała swoje książki pierwsza. Nie oskarżam Pani Armentrout o plagiat – bogowie, brońcie! Ja tylko mówię, że dość mocno rzuca się to w oczy i raczej trudno to przegapić. Ale tak szczerze, Richelle Mead mogła być pierwsza, ale seria Covenant podoba mi się bardziej. Alex jest jak Rose bez jej nieustannej obsesji na punkcie swoich bioder, tyłka, włosów i obwodu klatki piersiowej (a to naprawdę mnie irytowało.) No i zawsze lubiłam demony bardziej od wampirów. Są bardziej… klimatyczne. 

Podsumowując, raz na jakiś czas dziewczyna, która normalnie siedzi gdzieś wewnątrz chłopczycy, którą jestem na codzień wychodzi i domaga się, żebym sięgnęła po książkę taką jak ta. W takich sytuacjach najczęściej na nowo witam Jen Armentrout, bo naprawdę podoba mi się jej styl. Nie czytam tylko jako czytelnik, ale także jako pisarka, więc od czasu do czasu zdarza mi się podłapać coś nowego. A książki tej autorki naprawdę mnie zainspirowały. Więc, jeśli jesteś dziewczyną, – bo wątpię, by jakikolwiek chłopak odnalazłby się w czymś takim (choć jeśli chcecie, możecie spróbować, nie zabraniam, tylko udzielam przyjacielskiej rady) – i masz ochotę na coś lekkiego i prostego, ta książka jest właśnie dla Ciebie.

Advertisements

One comment

  1. Pingback: bookofeel

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s