I am the Legend / Prawie jak Tarzan

Legend

Published by: Putnam Juvenile

Pages: 305

Release date: November 29th 2011

June is a fifteen-years-old genius. She started learning at Drake University at the age of twelve, which is four years earlier than normal. She is also a prodigy, a young soldier in training raised to fight crime and catch the most wanted criminal in the Republic. Day was born in the slums and fights for a living in the poorest district of the whole Republic. He has to help his whole family, not getting killed in the process. He also happens to be the guy whom June is so obstinately looking for. That makes his task a whole much harder. He also has the tendency to be in the wrong place in the wrong time. Just like the night he wanders into the rich district, looking for the medicine he so desperately needs. Unluckily, this is the very same night that Metias, June’s older brother is murdered. And Day is the last person to be seen on the crime seen. Now, guess who is the main accused?

This book was my first introduction to Marie Lu’s writing. I fell in love with the first chapter and kept falling harder with every page I read. It was about two years ago, when I was fascinated with sci-fi and dystopian books. Now this admiration for the future quieted down, but I think that if I came across that book nowadays, it would still intrigue me. The very fact that I still remember most of the plot says something. And I really tend to forget things.

Of course it’s not hard to guess that there is an epic love story getting ready in this book. Well, there is a bit of romance there, but it’s more complicated than one could imagine. June is quite cold and has a hard time to get past the stereotypes which she’s been taught to believe for her whole life. Day is the more emotional one here, but make no mistake, he has a lot to forgive June, too. I wouldn’t exactly call him soft, because this is certainly not a word to describe him, but he is not nearly as hard and unyielding as June. At least not in this department. So their relationship isn’t an easy one, but it also doesn’t make the foreground around which the rest of the story revolves around. Marie Lu managed to keep the balance between a little bit of romance and the breath-taking action.

 Legend is written in dual POV, which is actually a very good idea, since it shows two different types of lifestyles and points of view. We can see the differences, but also to the similarities between June and Day. It helps us understand their motives and get to know both of them better, by the way not feeling like having a split personality. Screw all of the writer’s guides that prohibit using changeable point of view. Marie Lu didn’t listen to them, and yet she sure as hell knew what she was doing. And she did it great.


Wydawnistwo: Zielona Sowa

Strony: 304

Data wydania: 15 października 2012

 Tłumaczenie: Marcin Mortka

June jest genialną piętnastolatką. Swoją naukę na Uniwerytecie Drake rozpoczęła jako dwunastolatka, czyli cztery lata wcześniej niż powinna. Jest też młodym żołnierzem, trenowanym by zwalczać przestępczość i schwytać najbardziej poszukiwanego kryminalistę w Republice. Day urodził się w slumsach i każdego dnia walczy o przetrwanie w najbiedniejszej dzielnicy Republiki. Musi pomóc całej swojej rodzinie, przy okazji pozostając przy życiu. Jest też dokładnie tym samym chłopakiem, którego tak zawzięcie poszukuje June. To czyni jego zadanie jeszcze trudniejszym. Day ma też tendencję do pojawiania się w złym miejscu w złym czasie. Zupełniej jak tej nocy, kiedy zapuszcza się do najbogatszego dystryktu Republiki w poszukiwaniu leku, którego tak bardzo potrzebuje. Pech chciał, że jest to również ta sama noc, w którą Metias, starszy brat June, zostaje zamordowany. A Day jest ostatnią osobą widzianą na miejscu zbrodni. Teraz zgadnijcie, kto zostaje głównym podejrzanym?

 Ta książka była moim pierwszym zapoznaniem z twórczością Marie Lu. Zakochałam się już w pierwszym rozdziale i odczuwałam to coraz bardziej z każdą następną stroną. To było jakieś dwa lata temu, kiedy fascynowało mnie sci-fi i dystopijne książki. Teraz to zaintrygowanie przyszłością nieco opadło, ale myślę, że jeśli natknęłabym się na tę książkę dzisiaj, też przypadłaby mi do gustu. Świadczy o tym sam fakt, że pamiętam większość jej fabuły. A mam z zwyczaju zapominać wiele rzeczy.

 Oczywiście nietrudno się domyślić, że szykuje się tu epickie love-story. Jasne, jest tam troszkę romansu, ale okazuje się on bardziej skomplikowany, niż mogłoby się wydawać. June jest dosyć chłodna, ciężko jej pokonać stereotypy, w które uczono ją wierzyć całe jej życie. Day trochę bardziej kieruje się emocjami, ale nie dajcie się zwieść; on też musi wybaczyć June wiele błędów. Nie nazwałabym go delikatnym, bo to z pewnością niewłaściwe słowo do opisania go, ale nie jest aż tak twardy i nieustępliwy jak June. Przynajmniej nie w tej dziedzinie. Ich związku nie można nazwać łatwym, ale nie robi to z niego głównego planu, wokół którego kręci się reszta wydarzeń. Autorce udało się zachować barierę między odrobiną romansu a zapierającą dech w piersiach akcją.

 Akcja Legendy pokazana jest z dwóch punktów widzenia, co moim zdaniem jest bardzo dobrym pomysłem. Ukazuje życie w dwóch różnych sferach. Możemy dojrzeć różnice i podobieństwa wpomiędzy Dayem i June. Pomaga nam zrozumieć ich motywy i lepiej ich poznać, przy okazji nie sprawiając, że czujemy, jakbyśmy dosali rozdwojenia jaźni. Chrzanić poradniki dla pisarzy, które zabraniają stosować zmiennej perslektywy w pisaniu. Marie Lu wiedziała, co robiła, nie słuchając ich. I zrobiła to świetnie.

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s