(Not really) the girl next door / Książka z fajnym soundtrackiem

bully

Published by: Intermix (Penguin Group (USA) LLC)

Pages: 333

Release date: February 18th 2014

What happens when two people who used to be friends are no longer friends?

They fight.

And what happens when they fight?

A looooot of things.

Tate has just came back from France, where she’s spent a year in order to avoid Jared, an irritating, overly self-confident (here add a billion of other bad adjectives) guy who once used to like her. For some reason, a few years ago humiliating her and making her life a real Hell became his life target. In this quite short period he became a master on this field. So now, after a year of peace, she hopes for a piece of normality again. But hope is the mother of the stupid. After discovering her return, Jared is even more brooding, irritating and ready for round two. But this time, Tate is tired of running. She picks up the glove thrown at her by her enemy and gets herself ready to fight back. And this time she is going to win. By any means.

Let’s get it straight: I don’t usually read romances. I am their public enemy no. 1. But sometimes – less often than sometimes – I get one and try to read it from the beginning to the very end without braking down. It rarely happens. Here it did. I really don’t know why. Maybe I needed a little brainwash again. Anyway, I managed to finish the whole book, without leaving any chapter and now I am very proud of myself. So, of course, I will share my feelings with the rest of the world now.

I have to admit that when I manage to break my inner resistance and take a romance, I can even like it sometimes. Some of them happen to be livable until the great first kiss. Sometimes the characters have to have some stormy past before they can live happily ever after. And I just love quarrels. I love reading about them, I love writing them, and, what is most disturbing, love having them. So, when I realized that here fights happen a lot, I was even happy. And believe me, I am not sure if I have ever read a book in which two people fight this much. Tate and Jared have many creative ways of irritating each other. For the past few days I lived for guessing what will happen next and who will attack who. Reading Bully was like watching a ping-pong game – the ball was bouncing between the two of them, and every time it was hit back with much more force than before. But it was more than that. Both of them have some sort of a past. Each one hides their own skeleton stuffed deep inside their closets. Psychology of these two people is… interesting. And intriguing. In the end, this book is not as shallow as it seems to be in the beginning. Sure, some still might consider it boring, but their little duel adds the plot some action. The boring part begins when they are already living happily ever after – but it takes them a lot of time to get there, so don’t worry – you will get your share of insults and bad words.

One more thing. I shamefully admit that just like every second girl in this world I, too, suffer from the love-for-bad-boys syndrome. Sorry. Can’t help it. And Jared is definitely a bad boy. So maybe that’s another thing that kept me alive during the chapters. Or just the fact that he is complicated and has problems I’d like to solve. But Tate isn’t so bad herself. She isn’t the typical Barbie lady. She doesn’t spend hours in front of the mirror, choosing her clothes, going to parties or whatever normal girls her age like to do. But it doesn’t make her boring, too. She is strong, smart, drives fast cars and likes to swear. An opponent worthy of smart-assed Jared. And she listens to good music, too. That always works good for a person. Summing up, if you want to read a romance novel, take this one. It’s better to read something that has some honor instead of some secondary, sentimental harlequin with a half-naked pirate on the cover (not that I have something against pirates, I love Jack Sparrow more than life itself, but you know what I mean). So if you are about to choose, choose wisely. A romance novel is still a romance novel, but it can at least have some advantages, right?


Książka niewydana w Polsce (patrz: dane oryginały jak u góry)

Co się dzieje, kiedy dwoje ludzi, którzy byli kiedyś przyjaciółmi, nie są już przyjaciółmi?

Zaczynają walczyć.

A co się dzieje, kiedy zaczynają walczyć?

Duuuuuużooo rzeczy.

Tate właśnie wróciła z Francji, w której spędziła rok unikając Jareda – irytującego, zbyt pewnego siebie, (tu wrzuć milion innych złych określeń) chłopaka, który kiedyś ją lubił. Z jakiegoś powodu, upokarzanie jej i robienie jej z życia piekła stało się jego życiowym celem. Przez ten krótki okres stał się mistrzem w tej dziedzinie. Więc teraz, po roku świętego spokoju, Tate ma nadzieję na trochę normalności. Ale nadzieja matką głupich. Po jej powrocie Jared jest jeszcze bardziej irytujący i niezadowolony z życia niż wcześniej. I jest gotowy na rundę drugą. Ale tym razem, Tate nie ma już zamiaru uciekać. Podnosi rękawicę rzuconą przez jej wroga, gotowa się zemścić. I tym razem to ona wygra. Za wszelką cenę.

Ustalmy coś raz na zawsze – nie czytam romansów. Jestem ich wrogiem publicznym numer 1. Ale czasem – rzadziej niż czasem – wykopuję skądś jeden i staram się go przeczytać od deski do deski bez załamania się w trakcie. To się rzadko zdarza. Tutaj się zdarzyło. Sama nie wiem czemu. Może znowu potrzebowałam odmóżdżacza. W każdym razie, zdołałam przeczytać całą książkę, od początku do końca, bez opuszczenia ani jednego rozdziału i teraz jestem z siebie bardzo dumna. No i oczywiście zamierzam teraz podzielić się swoimi odczuciami ze światem.

Przyznam szczerze, że czasem, kiedy przełamię swój wewnętrzny opór i wezmę do ręki romans, może mi się nawet trochę spodobać. Niektóre z nich potrafią być znośne do momentu wielkiego pierwszego pocałunku. Czasem bohaterowie muszą najpierw uporać się z burzliwą przeszłością, by później móc żyć długo i szczęśliwie. A ja po prostu kocham kłótnie. Kocham o nich czytać, kocham je pisać i, co najbardziej niepokojące, kocham brać w nich udział. Więc kiedy zobaczyłam, że w książke bohaterowie walczą bardzo często, byłam nawet szczęśliwa. A, wierzcie mi, nie jestem pewna, czy kiedykolwiek czytałam książkę, w której dwójka ludzi warczy na siebie tak zajadle i tak często. Tate i Jared znajdują wiele kreatywnych sposobów na irytowanie się nawzajem. Przez ostatnie kilka dni żyłam dla zgadywania, jakie będzie następne zagranie i kto napadnie na kogo. Czytanie Bully było jak oglądanie gry w ping-ponga – piłeczka odbijała się między tą dwójką i za każdym razem została uderzana z większą siłą niż poprzednio. Ale to nie tylko to. Obydwoje mają swoją mroczną przeszłość. Każde z nich chowa swojego własnego trupa upchanego głęboko w szafie. Psychologia tych dwóch postaci jest… interesująca. I intrygująca. W ogólnym rozrachunku książka okazuje się nie być tak płytka, jak wydawała się na początku. Pewnie, niektórzy nadal mogą uznać ją za nudną, ale ich mały pojedynek nadaje całej fabule ostrości. Nudna część zaczyna się dopiero, kiedy już żyją długo i szczęśliwie – ale dojście do tego momentu zajmuje im spoooro czasu, więc nie martwcie się – dostaniecie swoją porcję wyzwisk i brzydkich słów.

Jeszcze jedno. Ze wstydem przyznaję, że jak co druga przedstawicielka płci pięknej (ha, ha) na tym świecie cierpię na syndrom miłości-do-złych-chłopców. Przykro mi. To silniejsze ode mnie. A Jared to definitywnie zły chłopiec. Więc to może kolejna rzecz, która trzymała mnie przy życiu podczas czytania. To albo fakt, że wspomniany zły chłopiec jest okropnie (żeby nie powiedzieć: cholernie) zakompleksiony i skrywa wiele sekretów, które chciałabym poznać. Ale sama Tate też nie jest taka zła. Nie można uznać jej za typową lalunię Barbie. Nie spędza godzin gapiąc się w lustro, wybierając ubrania, chodząc na imprezy czy co tam normalne dziewczyny w jej wieku lubią robić. Ale nie czyni jej to też nudną. Jest silna, bystra, jeździ szybkimi samochodami i lubi przeklinać. Godna przeciwniczka Jareda z językiem ostrym jak brzytwa. No i słucha dobrej muzyki. To zawsze spory plus dla każdego w moich oczach. Podsumowując, jeżeli już koniecznie chcecie przeczytać jakiś romans, przeczytajcie ten. Lepiej wziąć się za coś z choć szczyptą honoru niż za drugorzędny, sentymentalny harlekin z półnagim piratem na okładce (nie żebym miała coś przeciwko piratom, kocham Jacka Sparrowa bardziej niż życie, ale wiecie, o co chodzi). Więc, jeżeli macie wybrać, wybierzcie mądrze. Romans to nadal romans, ale może przynajmniej mieć jakieś plusy, nie?

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s