Apocalypse / Istna masakra

pp

Published by: Simon & Schuster

Pages: 369

Release date: October 2nd 2012

Evie’s life is easy. Boyfriend. Money. Clothes. School. Everything’s normal. At least that’s what she wants to believe in when she comes back from the mental hospital. But her terrible visions – the cause of her visit there – don’t want to go away. Along with Jackson Devaux – a Cajun boy who came to her school, complicating her life even more. But not for long. When a Flash comes by, killing most of human population, she finds herself completely alone (apart of the voices in her head, of course). Now she has to learn how to survive as one of the last people in the world. And most importantly, how to get rid of nightmares and terrible hallucinations.

Well, in the beginning, I was slightly depressed. The book was supposed to be something cool and then I get a main character who is a shallow barely-sixteen-year-old whose only life ambition is getting laid and getting rid of her hymen. It kind of made me feel sorry for even representing the same gender and age group.

In fact, it started off quite well. Some psycho guy lures a blonde beauty into his house in order to hand her drugged hot chocolate and add her to his impressive collection of stupid shackled girls in his basement. What else could I want? But then I got too know said blonde beauty and things got a little bit complicated.

I am still surprised she had survived for so long. Firstly I just considered her to be a complete idiot and then – here you are, she becomes one of the last humans on the Earth (It had to be her, ugh). But don’t worry, she doesn’t become overly intelligent by some miracle over the night. She is still as stupid and shallow as she used to be – now she just doesn’t have anyone to talk to and becomes more… laid back. It is, until the Cajun boy appears to save the day, of course.

I think I won’t surprise you when I tell you that brave and overly handsome Jack comes back to her and offers her to run off with him. Firstly she resists, but it doesn’t last long. Jack and his undeniable charm finally manage to convince her to go running to the hills (hallelujah).

Then they meet Selena, who would be okay if she wasn’t such a pain in the neck. She is witty, smart and self-sufficient. In other words, everything Evie never was and never will be. But she’s bitchy. In the bad meaning of this word. She uses every chance she gets to rub all over Jackson (literally) and make buttery eyes at him. I don’t know what it is about Kresley Cole’s fascination with teenage girls getting laid, but this is seriously an exaggeration.

The only good thing about it is the ending. I don’t mean the last part of the book, but the very end. It surprised me. And made me feel relieved, since it puts the end to the suffering that this story is. But I didn’t think it would finish this way. So maybe there is a chance for this series in the second tome. I don’t know. I think I’m not ready to test it out yet.

One more advice: if you somehow still want to read this book, don’t expect much. I did and finished disappointed (but I finished). Sometimes even zombies can’t save the situation (yes, there are zombies in there, alltough they are called Bagmen and seek water instead of brains. Strange, I know). If you want, look for the chapters written by a cheerful guy named Arthur – they are quite specific. And if you don’t, go on and find something else. I won’t blame you.


Książka niewydana w Polsce (patrz: szczegóły oryginału jak u góry)

Życie Evie jest proste. Chłopak. Pieniądze. Ciuchy. Nic nadzwyczajnego. A przynajmniej to powtarza sobie, kiedy wraca ze szpitala psychiatrycznego. Ale jej okropne wizje – powód, dla którego się tam znalazła – nie chcą odejść. Tak jak Jackson Devaux – cajuński chłopak, który przyszedł do jej szkoły i jeszcze bardziej skomplikował jej życie. Ale nie na długo. Kiedy przechodząca Fala zabija większą część ludzkiej populacji, Evie zostaje kompletnie sama (nie licząc głosów w jej głowie). Teraz musi nauczyć się, jak przetrwać jako jedna z ostatnich ludzi na Ziemi. I co najważniejsze, jak pozbyć się prześladujących ją koszmarów i halucynacji.

Cóż, na początku byłam lekko podłamana. Książka zapowiadała się dobrze, tymczasem to, co dostałam to płytka ledwie-szesnastolatka, której największą życiową ambicją jest pozbycie się błony dziewiczej. To sprawiło, że czułam się głupio, reprezentując tę samą grupę wiekową i płeć.

W zasadzie, to zaczęło się całkiem nieźle. Facet z zaburzeniami psychicznymi zwaba do siebie blond piękność w celu omamienia jej otrutą gorącą czekoladą i dodania jej do swojej imponującej kolekcji głupich dziewczyn w kajdankach w piwnicy. Czego chcieć więcej? Ale potem miałam nieprzyjemność poznać wspomnianą blond piękność i wszystko się skomplikowało.

Nadal nie mogę uwierzyć, że przetrwała tak długo. Na początku miałam ją za kompletną idiotkę a potem, proszę bardzo, zostaje jedną z ostatnich przedstawicielek ludzkiej rasy na Ziemi (akurat ona). Ale nie martwcie się, Evie nie staje się nagle inteligentna za sprawą cudu z dnia na dzień. Nadal jest tak głupia i pusta jak kiedyś – teraz po prostu nie ma z kim rozmawiać i robi się trochę… wycofana. To znaczy, do czasu kiedy cajuński chłopiec zjawia się, by uratować dzień.

Chyba nie zaskoczę nikogo mówiąc, że odważny i niesamowicie przystojny Jack zjawia się i proponuje jej wspólną ucieczkę. Początkowo Evie odstawia fochy, ale na szczęście (albo i nie) nie trwa to długo. Jackowi i jego niezaprzeczalnemu urokowi osobistemu w końcu udaje się namówić ją, by zwiewała, gdzie pieprz rośnie (alleluja).

Później spotykają Selenę, która byłaby świetną postacią, gdyby nie okazała się tak uciążliwa. Jest dowcipna, sprytna i samowystarczalna – wszystko czym Evie nie była i nigdy nie będzie. Ale jest sukowata. W złym tego słowa znaczeniu. Nie traci żadnej okazji, by otrzeć się o Jacksona (dosłownie) albo zatrzepotać na niego rzęsami. I nie wiem, o co chodzi z Kresley Cole i jej fascynacją dziewczynami z za wysokim libido, ale to już jest przesada.

Jedyna dobra rzecz w tej książce to zakończenie. Nie mam na myśli ostatniej części książki, ale samo zakończenie. Jest zaskakujące. No i kończy męczarnię, jaką jest ta historia. Ale nie wiedziałam, że skończy się w ten sposób. Więc może nadzieja dla tej serii leży w drugim tomie. Może. Nie wiem. Chyba nie jestem jeszcze gotowa, by sprawdzić. 

Jeszcze jedna rada: jeżeli z jakiegoś powodu nadal chcecie stawić czoła tej książce, nie oczekujcie wiele. Ja tak zrobiłam i zawiodłam się. (Ale przynajmniej doczytałam do końca). Czasem nawet zombie nie są w stanie ocalić sytuacji (tak, są tam zombie, ale nazywają się Bagmeni i zamiast mózgów szukają wody. Też uważam to za dziwne). Jeśli chcecie, szukajcie rozdziałów pisanych przez wesołego gościa imieniem Arthur – są dość specyficzne. A jeśli nie, nie wahajcie się i znajdźcie coś innego. Nie winię Was za to. 

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s