What a wonderful world / Świat pełen magii

aa.jpg

Published by: Silver Hill Press

Pages: 377

Release date: August 27th 2015

Vhalla is comfortable with her life as a library worker. She doesn’t feel any special. Up until the day she saves the life of a man who came from the battlefront, half-dead and almost impossible to heal. Long after she had forgotten about the event, she starts receiving notes signed by the Phantom, convincing her that she is in fact a sorcerer – someone whom she was taught to fear her whole life. When she gets kidnapped – she decides once and forever – she doesn’t want to have anything to do with them. But what if she can’t give it all up? What if she is just too special to simply waste her unique gift? Once she opens her eyes and pulls herself out of the books in which she’s been always hiding, she has to see life the way it is and make a choice that may change her whole life.

Well, my description of the book doesn’t show its greatness. I’m sorry, I couldn’t really picture it the way I wanted. Some creative breakdown. If you are still not convinced, you can read another one here. Or just scroll down and see what else I have to say about it. I promise the end will be better than the beginning (since it really can’t be worse).

I wanted to read something good since The Wrath and the Dawn. Reading 3 Steps above Heaven only assured me in the feeling that I needed to read something that isn’t going to make my head hurt and my eyes water (unless it was from lack of sleep). I’ve searched and looked and dug through the Internet until Goodreads told me they have nothing more to offer. During the last week I’ve even read another romance, and the fact itself told me I had to get a hold of myself. So I’ve been living in a void, getting up only to eat and eat more, until yesterday, when I found a promising-looking book with a pretty blonde on the cover… (whom shouldn’t be blond by the way, but never mind).

Today I’ve finished it, and again, was searching for the missing pages. Fortunately, predictable as always, I have stocked myself up with the sequel, so I won’t slip back into the emptiness my life had become before the AA, but… Well, I kinda have a book hangover. Again.

The book was exactly my climate (you know – magic, handsome princes, war brewing, mystery). In fact, I’m quite jealous of the author, since what she had written is quite similar to what I am writing right now (which is one hundred percent mine, not copied from somewhere) and she did it three times better than I ever could. You know, she wrote her first novel in sixth grade, and when I look back to what I was writing back there… well, let’s say I wouldn’t share it with anyone in million years. So yeah, I’ve got complexes right now, but I’m also happy, because I was longing for something good to read. And I soooo got it.

Summing up, it was a good choice for the last book to read in 2015 (unless I manage to finish the 2nd tome in 3,5 h, but then it will still be a good choice). I liked Vhalla, I liked the style in which it was written, I liked other characters and finally, I liked the story, which was addictive and yes, surprising. Sorry I didn’t give you many details about the plot, but I didn’t want to spoil the fun. Reading this, I knew about as much as I told you (which isn’t much) and I had the pleasure of being surprised. So don’t ask questions, just listen to me, when I tell you that it’s damn good, and just read it. And I promise you won’t be disappointed.


Książka niewydana w Polsce (patrz: szczegóły oryginału jak u góry)

Vhalla jest zadowolona ze swojego życia jako pracownica biblioteki. Pod żadnym względem nie czuje się specjalna. Aż do dnia, w którym ratuje mężczyznę, który wraca z frontu na wpół żywy i wprost niemożliwy do ocalenia. Długo po tym, jak Vhalla zapomina o tym zdarzeniu, zaczyna otrzymywać listy podpisane przez niejakiego Fantoma, przekonujące ją o tym, że w rzeczywistości jest magiem – kimś, kogo uczono ją bać się przez całe jej życie. Kiedy zostaje porwana, raz na zawsze decyduje, że nie chce mieć z nimi nic do czynienia. Ale co jeśli nie może od tego uciec? Co jeśli jest zbyt specjalna, by tak po prostu zmarnować swój unikalny dar? Kiedy już otworzy oczy i wyjrzy zza książek, w których zawsze się chowała, będzie musiała ujrzeć świat takim, jaki jest i podjąć decyzję, która zmieni całe jej życie.

Coż, mój opis książki nie ukazuje jej świetności. Przepraszam, jakoś nie mogłam przedstawić jej tak, jak chciałam. Kryzys twórczy. Jeśli nadal nie czujecie się przekonani, możecie przeczytać inny tutaj. Albo po prostu przewijać dalej i zobaczyć, co jeszcze mam do powiedzenia na jej temat. Obiecuję, że skończę lepiej niż zaczęłam (skoro już bardziej schrzanić się nie da). 

Chciałam przeczytać coś dobrego od The Wrath and the Dawn. Przeczytanie 3 Metrów nad Niebem tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że potrzebuję czegoś, co nie sprawi, że moja głowa zacznie boleć, a oczy łzawić (chyba że z niedoboru snu). Szukałam i grzebałam i przekopywałam Internet, aż Goodreadsy oświadczyły, że nie mają mi nic więcej do zaoferowania. Przez ostatni tydzień przeczytałam nawet kolejny romans, co jeszcze bardziej przeświadczyło mnie o mojej potrzebie ogarnięcia się. Żyłam więc w pustce, wstając tylko po to, żeby jeść i jeść więcej, aż do wczoraj, kiedy to natknęłam się na obiecująco wyglądającą książkę z ładną blondynką na okładce… (która tak na marginesie wcale nie powinna być blonynką, ale mniejsza z tym). 

Dzisiaj skończyłam i znów szukałam brakujących stron. Na szczęście, jak zawsze przewidywalna, zaopatrzyłam się wcześniej w drugi tom, więc nie osunę się w pustkę, która stała się moim życiem przed AA, ale… Teraz mam lekkiego kaca książkowego. Znowu.

Ta książka idealnie wpasowuje się w moje klimaty (wiecie – magia, przystojni książęta, wisząca w powietrzu wojna, tajemnice). Prawdę mówiąc, trochę zazdroszczę autorce, która napisała coś, co jest troszkę podobne do tego, co aktualnie piszę sama (i co jest w stu procentach moje i nie ściągnięte z nikąd, przysięgam), i zrobiła to trzy razy lepiej niż ja mogłabym to zrobić kiedykolwiek. Wiecie, napisała swoją pierwszą książkę w szóstej klasie, a kiedy ja wracam myślami do tego, co wychodziło wtedy spod mojego pióra… coż, powiedzmy po prostu, że nie pokazałabym tego nikomu, nawet za milion lat. Więc tak, mam teraz kompleksy, ale równocześnie jestem szczęśliwa, bo bardzo chciałam dostać coś dobrego do przeczytania. I zdecydowanie to dostałam.

Podsumowując, dobrze wybrałam ostatnią książkę, którą przeczytałam w 2015 roku (chyba że zdążę skończyć drugi tom w 3,5 godziny, ale wtedy to nadal będzie dobry wybór). Lubiłam Vhallę, lubiłam styl, w jakim napisano książkę, lubiłam innych bohaterów i w końcu, lubiłam historię, która potrafiła zarazem wciągać i zaskakiwać. Przepraszam, że nie zdradziłam Wam wielu szczegółów dotyczących fabuły, ale nie chciałam niszczyć zabawy. Czytając AA, wiedziałam mniej więcej tyle, ile Wam powiedziałam (a to wcale nie jest dużo) i miałam tę tak teraz rzadką przyjemność bycia zaskoczoną. Więc nie zadawajcie pytań, po prostu słuchajcie mnie, kiedy mówię Wam, że ta książka jest cholernie dobra i ją przeczytajcie. Obiecuję Wam, że po wszystkim nie będziecie zawiedzeni.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s