My heart falling / Luty, przyjdź!

ff.jpg

Published by: Silver Wing Press

Pages: 378

Release date: November 19th 2015

Warning: I would strongly advise to read this review only if you’ve read Air Awakens first. Again, the decision is up to you, but I really wouldn’t want you to come upon some unwanted spoilers.

Vhalla Yarl’s trial is finished. As her punishment for something she hasn’t done, she’s going to become one of the soldiers in Emperor’s army. What’s more, should she do something the Emperor doesn’t like, Aldrik, his eldest son and Vhalla’s beloved, is obliged to kill her without any question. She has never been to any war and she lacks any battle experience. The Bond she shares with the second most powerful man in the world can help her, but even this strong connection and prince’s power can’t entirely protect her from the dangers of a war. On her way to the front, she will be met with many struggles – for her life, her power, and her love. And all the time there is one thing she cannot forget: she is being watched. And every wrong step means death.

Well, okay. Well, I finished. I am waiting. Still waiting. And waiting. Waiting still. God, February 11th, why can’t you just come???

As you can see, I am quite pleased with the book. Okay, maybe even more than just pleased. Maybe I can be even overexcited about it. But what can I do, if it ends the way it ends and the next tome comes out in more than a month? (41 days, to be exact).

I loved the first book. For a very long time (read: 3 days) I’ve wondered how it is possible that something so good is still so little known. Hardly ever do I reach for the second tome after reading the first one, but here there wasn’t a moment of hesitation. And kill me if this one wasn’t even better then its predecessor.

Okay, maybe I went a little too far. I really can’t tell which of these two was better. I guess they were both great. But one thing is for sure. Fire Falling kept its level. Even if it provided me with another book hangover combined with a despicable case of a post-read depression.

I won’t tell you anything more. If you want details, read the book. I – one of the most fussiest people who walk this Earth – assure you that it is worth your time. And your nerves.

P.S. By the way, I love the books’ covers. They are just amazing. (And it has nothing to do with the fact that with this shorter hair Vhalla looks just like me). But I can seriously spend two hours just staring at them and I actually think that I might be in love with them. Hats off before their author!


Książka niewydana w Polsce (patrz: szczegóły oryginału jak u góry)

Uwaga: Nie radziłabym czytać tej recenzji osobom niezaznajomionym z Air Awakens. Nie żebym mówiła Wam, co macie robić, ale nie chciałabym, żebyście się natnęli na niepożądane spoilery.

Proces Vhalli Yarl dobiegł końca. W ramach kary za coś, czego nie zrobiła, została skazana na służbę w armii Cesarza. Co więcej, jeżeli zrobi coś, co nie spodoba się jej władcy, Aldrik, jego najstarszy syn i ukochany Vhalli, musi zabić ją bez wahania. Vhalla nigdy nie była na wojnie, brakuje jej doświadczenia w walce. Więź, którą dzieli z drugim najpotężniejszym człowiekiem na świecie może jej pomóc, ale nawet ich silne powiązanie i moc księcia nie będą w stanie całkowicie uchronić jej od niebezpieczeństw wojny. W drodze na front, Vhalla napotka wiele bitew: o życie, o swoją moc, a nawet miłość. Przez cały czas musi jednak mieć na uwadze jedną rzecz: jest obserwowana. A każdy zły krok oznacza dla niej śmierć.

Dobra, okay. Tak, skończyłam. Czekam. Nadal czekam. I czekam. Ciągle czekam. Boże, 11 lutego, dlaczego nie możesz przyjść wcześniej???

Jak sami widzicie, jestem dość zadowolona z książki. Okay, może nawet bardziej niż tylko zadowolona. Może jestem podekscytowana. Ale jak mogę nie być, jeżeli kończy się tak, jak się kończy, a 3 tomu nie zobaczę przez najbliższy miesiąc? (a dokładniej 41 dni).

Kochałam pierwszy tom. Przez długi czas (czyt: 3 dni) zastanawiałam się, dlaczego coś tak dobrego jest wciąż tak słabo znane? Rzadko kiedy sięgam po drugi tom serii, ale tu zrobiłam to bez wahania. I zabijcie mnie, jeśli ten nie był lepszy od poprzedniego.

Dobra, może trochę przesadziłam. Nie umiem stwierdzić, który tom jest lepszy. Myślę, że są po prostu tak samo świetne. Ale jedno jest pewne. Fire Falling utrzymało poziom. Nawet jeśli zapewniło mi kolejnego kaca książkowego połączonego z podłym przypadkiem depresji poksiążkowej. 

Nie powiem Wam nic więcej. Jeśli chcecie szczegółów – przeczytajcie książkę. Ja – jedna z najbardziej wybrednych osób, które chodzą po tej ziemi – gwarantuję Wam, że jest warta Waszego czasu. I nerwów.

P.S. Swoją drogą, kocham okładki książek. Są piękne. (I nie ma to nic wspólnego z faktem, że po obcięciu włosów Vhalla wygląda całkiem jak ja). Mogę spędzić 2 godziny tylko gapiąc się na nie na zmianę i wydaje mi się, że jestem w nich zakochana. Czapki z głów przed ich autorem!

 

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s