Cruelty and Serenity / Potwór spod łóżka

tqoatd.jpg

Published by: Lavabrook Publishing Group

Pages: 222

Release date: January 15th 2015

All that Serenity Freeman has ever known is war. She’s been born in the time of war, she fought in a war, lost her mother in an explosion caused by war. No wonder she hates the man who is responsible for it. But apparently, the man doesn’t seem to hate her. Since the moment she was forced to meet him, the king paid her a lot more attention than she would wish for. For some reason, she managed to catch the eye of a man who killed her mother and took away her life. The idea of his touch on his bare skin and his eyes on her body alone makes her want to kill someone. But from the second she laid her foot on the palace’s territory, she is no longer a person. She is a tool sent by the Resistance, meant to seduce the king in order to manipulate him. And now there are no barriers for her actions – she has to obey the king in everything, no matter how sick that makes her feel.

Oh. My. God. I could just finish the review right here and it would fully describe the book. Literally.

I probably won’t write anything in some time. Not because I don’t have time, but because I am simply ashamed. After reading this book, my ambitions kicked up a level and now I’m going to have to rewrite my whole plot and think about it thoroughly. Because after what I’ve just read, something I’ve been proud of and something I treasured like my own child, now seems insipid and flat.

There is a girl. She hates the Lazuli king. She loathes every single fiber of his being, for what he has done to her and the rest of the world. She wants to be dead. She wants to be the one to kill him. But there is a hook there. She isn’t the only one; many had tried to hurt him before her. No one managed to. For some reason, the king is impossible to kill, impossible to get rid of. And her task, among many else, is to find out why.

But….

No one ever said that you can’t hate and love someone at once.

I really, really love Serenity Freeman (her surname is such an irony, huh?). She is a snarky, witty, sharp-tongued badass, who acts like she lives for the pleasure of pissing off the king itself. Their relation is complicated like hell. Their fights are marvelous. And the psychology of their characters is deep and well-built. I like the construction of the book, too. For the first nine chapters Sincerity brings up one memory for every year. Every chapter begins with: x years ago…  It lets us peek into important moments of her past – moments that act a very important role in who she is now. During the whole book we also get whole 7 chapters from the king’s point of view. They reveal Montes Lazuli’s twisted psyche and lets us understand him a little (although not much).

In the end, there is nothing about this book that I don’t like. The sequel comes out in two weeks, so I think I’ll survive, but I’ll still be two seconds from destroying something. Even though I am fully satisfied with what I got, I still crave more.

P.S. Today my Dad bought me Monte. (The king’s name is Montes). It now stands on the kitchen counter and I can’ help but laugh every time I see it. I think I will put a paper crown on it or something.


Książka niewydana w Polsce (patrz: dane orygiału jak u góry)

Wojna to wszystko, co zna Serenity Freeman zna. Urodziła się w trakcie wojny, walczyła na wojnie, jej matka zginęła w eksplozji spowodowanej przez wojnę. Nic dziwnego, że nienawidzi człowieka, który jest za to nią odpowiedzialny. Jednak najwyraźniej, człowiek ten nie podziela jej uczucia. Od momentu, w którym była zmuszona go poznać, król obdarzył ją większą ilością uwagi, niż by sobie tego życzyła. Z jakiegoś powodu udało jej się wpaść w oko mężczyzny, który zamordował jej matkę i odebrał całe jej życie. Sama myśl o dotyku jego dłoni jej nagiej skórze i jego oczach na jej ciele sprawia, że ma ochotę kogoś zabić. Ale od chwili, w której postawiła stopę na terenie pałacu, nie jest już osobą. Jest narzędziem wysłanym przez Linię Oporu do uwiedzenia króla i manipulowania nim. Od teraz jej działania nie znają żadnych granic – musi być posłuszną królowi i realizować każdy jego rozkaz, bez względu na to jak bardzo tego nie chce. 

O. Mój. Boże. Mogłabym skończyć recenzję właśnie w tym momencie i w pełni przedstawiłaby ona fabułę tej książki. Dosłownie.

Prawdopodobnie nie napiszę nic w najbliższym czasie. Nie dlatego, że nie mam kiedy, ale dlatego, że jest mi wstyd. Po przeczytaniu tej książki moje ambicje podniosły się o poziom i teraz muszę przepisać całą fabułę i porządnie nad nią pomyśleć. Bo po tym, co właśnie przeczytałam, coś, z czego byłam dumna i coś, co traktowałam jak własne dziecko, wydaje mi się mdłe i płytkie.

Jest sobie dziewczyna. Nienawidzi króla Lazuli. Nienawidzi każdej tkanki w jego ciele za to, co zrobił jej i reszcie świata. Pragnie jego śmierci. Chce być tą, która go zabije. Ale jest jeden haczyk. Nie jest jedyna; wielu przed nią próbowało zamachnąć się na jego życie. Nikt nie dał rady. Z jakiegoś powodu król jest niemożliwy do zabicia, niemożliwy do pozbycia się. Jej zadaniem, pomiędzy wieloma innymi, jest dowiedzenie się dlaczego. Ale…

Nikt nie powiedział, że nie można kogoś nienawidzić i kochać jednocześnie.

Naprawdę, naprawdę kocham Serenity Freeman (jej nazwisko to taka ironia, hę?). Jest sarkastyczną, błyskotliwą królową lodu z ciętym językiem, która zachowuje się, jakby żyła tylko dla denerwowania króla. Ich relacja jest skomplikowana jak cholera. Ich kłótnie są piękne. A psychologia ich postaci jest głęboka i dobrze zbudowana. Podoba mi się też konstrukcja książki. Przez pierwsze dziewięć rozdziałów, Serenity opisuje jedno wspomnienie z jednego roku. Każdy rozdział zaczyna się od… x lat temu… Pozwala nam to zajrzeć do najważniejszych momentów w jej przeszłości – momentów, które tworzą osobę, którą jest teraz. Przez całą książkę dostajemy też całe 7 rozdziałów z perspektywy króla. Ujawniają one fragmenty pokręconej psychiki Montesa Lazuli i pomagają gzrozumieć go trochę lepiej (chociaż niewiele). 

W sumie, nie ma w tej książce nic, co by mi się nie podobało. Sequel wychodzi za dwa tygodnie, więc chyba przeżyję, ale i tak będę dwie sekundy od rozwalenia czegoś. Nawet jeśli jestem w pełni usatysfakcjonowana tym, co dostałam, nadal pragnę więcej.

P.S. Dzisiaj Tata kupił mi Monte (król ma na imię Montes). Stoi teraz na szafce w kuchni i śmieję się z niego za każdym razem, jak je zobaczę. Chyba położę na nim papierową koronę albo coś w tym stylu. 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s