No more Serenity / Chwila zapomnienia

tqot.jpg

Warning: I would strongly advise to read this review only if you’ve read  The Queen of All that Dies first. I mean, decision is yours, but I am not responsible for all the spoilers this text contains. Just saying.

Published by: Lavabrook Publishing Group

Pages: 232

Release date: January 15th 2016

She married the king. Became the queen. Lost her mother, father and a best friend. In a matter of weeks she became the most important – and the most hated – woman in the world.

What a shame she cannot remember any of it.

Serenity founds herself back underground. All she knows is her name and what her captors told her – that she is the wife of the most powerful man in this world. She was kidnapped and hidden out of his reach. But deep down she knows that this won’t stop her husband from coming for her. Not the man who clawed his way onto the top by killing millions. Not the man who always gets what he wants. The question is: does she want him, the man whom she doesn’t remember, but whom she fears nonetheless, to find her and bring her memories back? Or else – does she even have a choice?

I have one word to sum up the sequel of one of my favorite books: strange.

Everything in this book is supposed to surprise. There are many plot twists that really just make you raise your eyes from the book and say: “Oh no”. I can’t tell you much (God, there are so many things to spoil), but I will tell you one thing: This. Book. Leaves. Your. Mind. Blown.

Seriously. There is so much going on that it’s hard to believe that the author managed to keep it all in one book. Because I would need a whole trilogy for it. And it is supposed to have one more tome. I really don’t want to know what she plans on putting there. I think I don’t want to.

Serenity’s and Montes’s love-hate relation improves. In both ways. Although she would never admit it, Serenity finally starts to give in. Her emotions are still complicated, but she threatens her husband with death less often than in the previous book. And Montes for once starts to act like an actual human being, who feels, cares and even loves, so that’s something.

I really love the thread of Serenity’s sickness. It will probably sound like I’m disturbed, but the motive of a dying heroine fascinates me. I like its originality and the way it influences the rest of the plot. And it does influence the rest of the plot. A lot.

The one thing I didn’t like about this book was its ending. It was too extended and took too much time. The general way of finishing the book wasn’t bad (it kind of had to end this way, too), but I didn’t like the way the author described it. I think I won’t surprise anyone when I say that, just like in the previous one, this tome ends with a cliffhanger, but it takes waaaaaay too much time to get to the actual sentence that makes your eyes widen and your jaw hang open.

I know that this review isn’t as extended as the previous one (although it’s longer, sorry), but I liked the sequel, too.The thing is, I can’t really find a way to tell you about all the things I liked without spoiling half of the book. (Which, of course, I have no intention of doing). But my general opinion is positive. All I can do right now is to tell you to read it and promise you won’t regret. Because the only thing I regret is seeing the release date of the next tome.


Uwaga: Nie radziłabym czytać tej recenzji osobom niezaznajomionym z The Queen of All that Dies. Decyzja jest Wasza, ale z góry uprzedzam: nie odpowiadam za zawarte w tekście spoilery. Tak tylko mówię.

Książka niewydana w Polsce (patrz: dane orygiału jak u góry)

Poślubiła króla. Została królową. Straciła matkę, ojca i najlepszego przyjaciela. W ciągu paru tygodni stała się najważniejszą – i najbardziej znienawidzoną – kobietą na świecie.

Jaka szkoda, że nic z tego nie pamięta. 

Serenity wraca pod ziemię. Wszystko, co wie, to jak ma na imię i to, co powiedzieli jej porywacze – że jest żoną najpotężniejszego człowieka na tym świecie. Została porwana i trzymana poza jego zasięgiem. Ale w głębi serca wie, że to nie powstrzyma jej męża od odzyskania jej. Nie człowieka, który wywalczył swoją drogę na szczyt zabijając miliony. Nie mężczyznę, który zawsze dostaje to, czego chce. Pytanie brzmi: Czy Serenity chce, by mężczyzna, którego nie pamięta, ale którego boi się mimo wszystko, znalazł ją i przywrócił jej wspomnienia? Albo inaczej: czy ona w ogóle ma jakiś wybór?

Jest jedno słowo, którym mogę określić całą tę książkę: dziwne.

Wszystko w tej książce ma dziwić. Jest wiele zwrotów akcji, które sprawiają, że podnosisz oczy znad książki i mówisz: “O nie”. Nie mogę zdradzić wiele (Boże, jest tyle rzeczy, które mogłabym zaspoilerować), ale powiem Wam jedno: Ta. Książka. Niszczy. Mózg.

Serio. Tyle rzeczy sie tam dzieje, że ja nadal nie wiem, jakim cudem autorce udało się upchnąć to wszystko w jednej książce. Mnie ten jeden tom zająłby osobną trylogię. A ma wyjść jeszcze jeden tom. Ja nie wiem, co ona chce tam wymyślić. Chyba nie chcę wiedzieć.

Miłosno-nienawistna relacja Montesa i Serenity rozwija się. WW obu kierunkach. Serenity nigdy tego nie przyzna, ale w końcu zaczyna ulegać. Jej emocje nadal są skomplikowane, ale grozi mężowi śmiercią zdecydowanie rzadziej niż w poprzednim tomie. A Montes nareszcie zaczyna zachowywać się jak istota ludzka, która czuje, troszczy się, a nawet kocha. A to już jest coś.

Naprawdę podoba mi się wątek choroby Serenity. To prawdopodobnie zabrzmi, jakbym była psychiczna, ale fascynuje mnie motyw umierającej bohaterki. Lubię oryginalność pomysłu i sposób, w jaki oddziałowuje na resztę fabuły. A oddziałowuje. Bardzo. 

Jedyna rzecz, jaka mi się w tej książce nie podobała to jej zakończenie. Ciągnęło się jak makaron i zabrało za dużo czasu. Sam sposób zakończenia nie był zły (w pewnym sensie nie było innej opcji), ale nie spasowało mi to, jak go poprowadzono. Chyba nie zdziwę nikogo, jeśli powiem, że tak jak poprzedni tom, ten również kończy się cliffhangerem (w sensie zaskakująco). Ale doczołganie się do tego jednego ostatniego zdania, które przyprawia o wytrzeszcz oczu i zwis swobodny dolnej szczęki, zajmuje staaanooowczooo zbyt wiele czasu. 

Wiem, że ta recenzja nie jest tak rozwinięta jak poprzednia (chociaż zdecydowanie dłuższa, przepraszam), ale ten tom też mi się podobał. Po prostu ciężko mi znaleźć sposób przekazania wszystkiego, co ważne bez zaspoilerowania połowy książki. (Bo tego bardzo nie chce robić). Ale moja generalna opinia jest pozytywna. Wszystko, co mogę teraz zrobić to powiedzieć Wam, żebyście ją przeczytali i obiecać, że nie będziecie żałować. Bo jedyne czego ja żałuję to zobaczenie daty wydania trzeciego tomu.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s